Post Agnieszki
Przestałam pisać
listy, choć tak naprawdę, wcale tego nie chciałam. Nawet w pewnym momencie
zaakceptowałam Twoją filozofię życiową, o którą spieraliśmy się przy każdej
okazji. Pamiętasz te dyskusje o filmie po wyjściu z kina?…. Nie wiem, co to był
za film. Ja podziwiałam bohatera, który wykazał się odwagą, honorem rezygnując
z własnych wygód. Ty sądziłeś, że postąpił nieracjonalnie.
Potem zrozumiałam,
że nawet najbliżsi nie kierują się w życiu zasadami, przekonaniami, ale tym, co
wypada zrobić, co powiedzą ludzie. O co wtedy chodziło? Chyba o ślub kościelny
przyjęcie. Postanowiliśmy z Jackiem nie brać takiego ślubu. To nawet była decyzja Jacka a
nie moja. Nie chcieliśmy ślubu, hucznej imprezy, tylko po to, aby pokazać się
znajomym. Jacek szybko uległ perswazji mamy, mimo że miał inne zdanie. Wszystko
zaczęło się między nami psuć. Zamknęłam się w sobie. Może taka jest mentalność
małych miasteczek? Co miałam robić? Nie miałam, gdzie uciec z niemowlęciem? To
było moje mieszkanie. Nie miałam rodziców, którzy pewnie przyjęliby mnie. Zosia
stanęła po stronie teściów, co najgorsze Jacek też. Ja nie buntowałam się
przeciw samej ceremonii, ale nie mogłam znieść, tego, że robi się to nie dla
wiary, ale dla innych ludzi. Pewnie wtedy napisałam w pamiętniku te słowa:
„Miałeś Patryku rację. Miłość nigdy nie jest dość silna, aby pokonać trywialne,
codzienne problemy. Nawet to, co łączy mnie i Jacka w sytuacjach konfliktowych
nic nie znaczy. Miałeś rację, że nie można być szczerym, uczciwym, bo za to
tylko jest się kopanym. Ideałem staje się Norwidowskie milczenie. Więc trzeba
udawać, że się na wszystko zgadzasz, nawet, jeśli jest to nie fair, wobec,
kogoś bliskiego. Godność można zachowywać tylko w ukryciu, tylko dla siebie,
mówić tak, a robić swoje. Dopiero teraz naprawdę rozumiem Hłaskę, Bursę,
dopiero teraz w pełni rozumiem Ciebie Patryku. Zawsze postępowałam uczciwie,
szczerze, mówiłam prawdę. Skoro za taką postawę jest się tylko kopanym nikt już
nie zobaczy wesołej, uczciwej Agnieszki. Dlaczego akurat ja, mam być naiwna
romantyczką wierzącą w dobro?. Świat jest zbyt cyniczny, zbyt przewrotny. by
być innym. Czasami przeżyjemy coś bardzo pięknego, czystego i to musi
wystarczyć”.
Wiesz, że na zaproszeniach ślubnych do moich znajomych pisałam
prowokatorskie wiesze A.Bursy. Ale przesłanie zrozumiała tylko Ewka. Długo
byłam rozżalona. Starałam się postępować cynicznie, nie liczyć się z uczuciami.
Wiesz Patryku, co mnie wtedy uratowało? Często córci czytałam, „Małego Księcia”
i wówczas musiałam zaglądać na dedykację od Ciebie: “Tę śliczną i mądrą książkę, chciałbym
ofiarować Tobie - osobie, którą ja zawsze będę utożsamiał z głównym
bohaterem..... Życzę ci wszystkiego najlepszego, szczęścia, optymizmu i
uśmiechu, szczęścia pod różną postacią. Żebyś zawsze pozostała taka sama, jaką
Patryk zachował w swoim sercu”.
Dzięki tym słowom zostałam sobą. Dziś podobnie oceniam świat. Po 4
czerwca 1989 roku żyłam już w wolnym kraju. Celem mojego życia były tylko
dzieci i nauka. Skończyłam jedne studia, potem drugie. Za wszelką cenę chciałam
realizować marzenia. I to udaje się mi do dziś. A interpretacja Bursy przydała
się mi potem na egzaminie. Omawiałam jego wiersze, przypominając sobie
przeżycia z tamtego okresu.Zdałam na piątkę.
Dziękuję Ci Patryku, że napisałeś tę dedykację. Kilka słów dało mi
siłę, przypominało mi, kim jestem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz