#zwierzenia


Post Agnieszki
Byłam pewna, że już nie odezwiesz się. Pogodziłam się… W końcu mam pracę, dzieci, literaturę, góry i parę innych równie fantastycznych spraw, życie ma sens.
Cieszę się, że napisałeś, że jesteś. Chciałabym Tobie pomóc znaleźć jakieś zlecenia, ale kompletnie na tym nie znam się. Tak. Znów chciałabym pomóc…Czasami tyko chciałbym, aby ktoś zatroszczył się o mnie, dał mi poczucie bezpieczeństwa.
Patryku, czy każdy facet reaguje wedle schematu, gdy ma coś na sumieniu robi się miły? Jacek nie wpadł na pomysł, aby wprowadzić hasło do Skypa. Niechcący otworzyła mi się jego korespondencja z Asią, koleżanką ze szkoły. Nie mam prawa mieć czuć żalu, ja przecież nigdy nie przestałam myśleć o Tobie, ale ja nie proponuję, abyś zamieszkał u mnie, nigdy nie zapominam o dobru rodziny. To pewnie tylko taka pisanina, ale wystraszyłam się, bo gdy wykupiłam mieszkanie, zapisałam na siebie i Jacka.
Dlaczego o tym piszę? Nie wiem. Jesteś jedyną osobą, której tyle mówię o sobie.

#carpe diem


Post Agnieszki.
Byłam nad morzem. Jaka jestem szczęśliwa, że mogę cieszyć się pięknem natury, że zachwyca mnie jeszcze widok bezkresu Bałtyku, przeżywam euforię, gdy zdobędę kolejny szczyt? Patrzę na uśmiech dzieci i jestem szczęśliwa. Czuję powiew morskiej bryzy, ciepłe głaskanie halnego i jestem szczęśliwa. Chciałabym tak zawsze móc cieszyć się zwykłymi sprawami, płakać z powodu niespełnionej miłości, braku pieniędzy.
Ela bierze kolejną chemię, umiera Agata Mróz, w wypadku ginie młody człowiek. Przypominam sobie tatę i jego heroiczną walkę z rakiem. Próbował mi pomóc z chemii. Bardzo chciał, tak jak zawsze, ale po morfinie podawał mi totalne bzdury. Udawałam, że słucham, notowałam, dawałam pytania…. Jedyne rzeczy, jakich boję się to: choroba i wojna, rak i atak terrorystyczny.

#nieczyste intencje


Post Patryka
Agnieszko znowu posądziłaś mnie o nieczyste intencje. Ty niedowiarku, mam kłopoty, firma nie ma zamówień, ale to w niczym nie zmienia mojego stosunku do Ciebie. Czekam teraz na odpowiedź z Warszawy. Jeśli wszystko dobrze pójdzie dostaniemy zamówienie i w przyszłym tygodniu będę w Warszawie. Jeśli nie, nie wiem, co dalej robić. Mam tak pokomplikowane życie, ze nie mogę Ciebie w to angażować, póki nie ułożę swoich spraw.

# Wciąż milczysz


Post Agnieszki.
Wciąż nie ma żadnego znaku od Ciebie. Z nadzieją otwieram stronę Naszej Klasy. Kolejne zaproszenia i tylko tyle. Czy znów rozstajemy się? Choć wszystko jest inne jeszcze raz przeżywam, to, co dwadzieścia lat temu. Czy tak samo? Chyba nie? Czuję tak samo, ale oceniam rozumowo nie emocjonalnie. Przynajmniej tak mi się wydaje. Tak mnie korci, aby napisać sms-a. Wiem, że nie powinnam. Wiem, że możesz nie zareagować, albo zareagować z obowiązku.

Myślę o Tobie


Post Patryka
Agnieszko! Jutro już zadzwonię. Ciągle myślę o Tobie. Nie możemy popełniać tych samych błędów i stracić kontaktu ze sobą. Nie myślę teraz o przyszłości. Chcę Ciebie zobaczyć usłyszeć. Może poczekać, aż Ty dasz zrobisz pierwszy krok?

Mam ochotę napisać sms-a, Patryku odezwij się!


Post Agnieszki
Mam ochotę napisać sms-a, Patryku odezwij się!
Biorę komórkę, by po chwili odłożyć ją na miejsce. Nie mogę zrobić pierwszego kroku. Ale jeśli Ty też czekasz na znak ode mnie? Brakuje mi naszych rozmów. Kiedyś, w podświadomości marzyłam, że będziemy razem. Teraz jest to niemożliwe, ale tak bardzo chciałbym chwilami być razem z Tobą, popisać na czacie, otrzymać sms -a. Dwadzieścia lat temu nie sądziłam, że moja miłość przetrwa, że zawsze będziesz obecny, choć nieobecny w moim życiu. Nigdy nie udało mi się nie pomyśleć o Tobie, gdy byłam w Krakowie, patrzyć obojętnie na reklamy z Twoim nazwiskiem, których mnóstwo jest pod Krakowem, gdy zwracałam się do kogoś o takim samym imieniu, imię Patryk wymawiałam inaczej niż Marek, Maciek czy Piotrek…

#Tęsknię


Post Agnieszki.
Telefon milczy. Mnóstwo postów na Naszej Klasie, ale brak tego najważniejszego. Biorę w rękę komórkę, przeglądam listę adresów, zatrzymuję się na Patryku.
 Czekam… Może jednak Patryk odezwie się… Czekam i równocześnie wracam do rzeczywistości. Proponuję dzieciom rowerową wycieczkę, synowi podsuwam kolejną książkę do czytania. Życie toczy się, całkiem spokojnie. Patryku mógłbyś stać się częścią tej rzeczywistości. Tęsknię…

#Nie poradzimy sobie z uczuciami


Post Patryka
Dziś wszystko zamknięte, nawet kawiarenki internetowe. Mam mnóstwo pracy i kłopotów z firmą, jestem po prostu zabiegany. Agnieszko jakbym chciał być teraz z Tobą. Nie wysyłam sms-ów. Wciąż boję się, że nie poradzimy sobie z uczuciami, że to, co wydaje się takie proste, gdy rozmawiamy na forum, przerośnie nas. Boję się o Ciebie, bo ja tak naprawdę mam tak pokomplikowane życie, że odnowienie naszej znajomości może mi tylko pomóc. 
Ale Agnieszka ma poukładane, zaplanowane życie. Czy mam prawo to psuć? Jeśli w tym planie jest miejsce również dla nas, znów zadam jej ból, choć nigdy do tego nie przyzna mi się. Może należy poddać się uczuciom, nie kalkulować, odłożyć na bok racjonalizm? Muszę zadzwonić do Agnieszki, muszę zobaczyć się z nią, przytulić na przywitanie, tak jak kiedyś.

#Wyznanie


Post Agnieszki
Gdybym pisała książkę wiedziałabym jak zakończyć tę historię. Przychodzą mi do głowy dwie wersje. Jaki scenariusz napisze życie, jaki my stworzymy?
Patryku czy odebrałeś już moją wiadomość? Jeszcze raz wszystko Ci wyjaśniłam. Musisz wiedzieć, że niezależnie od tego jak potoczy się nasza historia, nie zniszczę bezpieczeństwa rodziny. Pisałam Ci o tym wielokrotnie, ale może nie tak wprost, może nie zrozumiałeś? Potrafię pogodzić te dwie rzeczywistości, tak, aby nie ingerować w nasz dotychczasowy świat. Chociaż coś się zawsze zmienia. Od kiedy z Tobą rozmawiam, jestem bardziej wrażliwa, lepiej interpretuję literaturę, czuję się lepsza, mądrzejsza.
Postąpiłam nie jak Agnieszka, która działa emocjonalnie intuicyjnie, ale jak pani psycholog, które radzi Agnieszce, co ma zrobić. Napisałam prawdę, że…że nigdy nie przestałam Cię kochać. Jak przyjemnie pisało się słowa Patryku kocham Ciebie?
Czy można kochać dwie osoby? Jacka, też kocham, ale inaczej. Tego uczucia musiałam uczyć się. Aż dziwię się, że przetrwaliśmy. Tyle złego. Tylko ty o tym wiesz TY i psycholog, do którego zwróciłam się o pomoc. Zawsze chciałam pomóc Jakowi, dać mu dom i prawdziwą rodzinę, której nie miał. Jesteśmy po rozwodzie od osiemnastu lat, ale jesteśmy razem. Nie umiałam zabrać Jackowi dziecka. Patrzyłam jak bawi się z maleńką córcią, jaki jest szczęśliwy. Przypomniałam sobie, że tego brakowało mu w życiu. Nie mogłam mu zabrać rodziny. Wybaczyłam mu wszystko, choć do dziś niektóre wspomnienia bardzo bolą. Psycholog pomógł mi, ale dopiero posty od Ciebie sprawiły, że wyrzuciłam z siebie wszystkie lęki. Dziwne… Gdyby wtedy sam wyprowadził się, gdyby miał gdzie, może wszystko inaczej potoczyłoby się.
Nie wiem, co ty czujesz, teraz nawet zdałam sobie sprawę, że nie pamiętam, czy w ostatnich listach, tych przed wyjazdem do Egiptu, coś pisałeś o miłości? Może to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni, a Ty nie wiesz jak zareagować? Bo nie wiem jak zareagujesz na moje wyznanie. Nie wiem czy jeszcze odezwiesz się. Myślę, że postąpiłam uczciwie. Mnie wystarczą spotkania na czacie, choć tak bardzo chcę ciebie zobaczyć, chcę być z Tobą, choć przez chwilę.
 Jaki jesteś, jaki byłeś naprawdę? Znałam tylko jedno oblicze Patryka. Porównałabym nas do iloczynu zbiorów matematycznych. Jest część wspólna obu zbiorów oraz części rozłączne, których nie da się połączyć. Albo do świata przedstawionego bohaterów jakiejś książki. Łączy ich jakaś rzeczywistość, wspólne przeżycia, podobny stosunek do wielu spraw, ale dzielą światy, do których należą. Wydaje mi się, że w Twojej rzeczywistości nie umiałbym funkcjonować. Pamiętasz, jak zaprosiłeś mnie na śniadanie do hotelu w Warszawie. Czułam się nieswojo, nienaturalnie, nie odpowiadała mi atmosfera. To nie był nastrój małej kafejki na Starym Mieście, w której piliśmy colę z cytryną i czerwone wino. Do dziś lubię colę z plasterkiem cytryny. To magiczny napój. Ale ja wcale nie muszę uczestniczyć w tej obcej mi części. Patryku kocham Cię.

# Porozmawiamy wreszcie


Post Patryka
Pracujemy pod Warszawą. Znów nie mam Internetu, jeszcze jakieś kłopoty z zasięgiem. Wieczorem odezwę się. albo, zadzwonię, gdy będę miał wolny czas, wtedy może spotkamy się, jeśli zechcesz. Może porozmawiamy dłużej niż wtedy w Zachęcie. To była całkiem inna sytuacja. Przypadkowo oboje byliśmy w galerii, przedtem, nie kontaktowaliśmy się. Teraz rozmawiamy na czacie. Tyle zostało powiedziane i tyle niepowiedziane.

#Telefon


Post Agnieszki.
Rozmawiałam z Patrykiem. Nie usłyszałam pierwszych słów. Potem opowiadał o pracy, czekał na stacji benzynowej na pośrednika. Słuchałam….Potem dziwne pytanie o Jacka. Moja wyobraźnia, i zawodowa czujność tworzy niesamowite obrazy. Może Patryk zamieszany jest w jakieś nieuczciwe interesy i dlatego stracił firmę w Lionie? Kto umawia się z pośrednikiem na stacji benzynowej? Ale wtedy nie procesowałby się o firmę. Dlaczego pytał o Jacka, przecież wszystko wie? Może jestem mu potrzebna, bo nie może znaleźć mieszkania w Warszawie? Nie! Jak zwykle wymyślam niestworzone historie.. Patryku, tak chciałam pobyć przy telefonie chwilę dłużej, tak chciałam usłyszeć, jakieś ciepłe słowo, jakiekolwiek. Powiedziałeś, że się zobaczymy. Czekam na tę chwilę…i boję się. Boję się rozczarowania, boję się siebie, boję się, że to, co niezwykłe okaże się takie prozaiczne. Czasami chyba wolę spotykać się z Tobą w wyobraźni. Czuję się wtedy bezpieczna., a ty jesteś taki, jakim Ciebie pamiętam. Równocześnie tak bardo czekam na następny telefon.

#Zadzwoniłem do Agnieszki

Post Patryka
Zadzwoniłem do Agnieszki i powiadałem o kłopotach firmy, o problemach z mieszkaniem, potem zadałem zbyt osobiste dotyczące Jacka. Bez sensu. Przecież nie o tym chcieliśmy rozmawiać. Do tego, gdy powiedziałem - witaj najdroższa, zawyła syrena straży pożarnej. Moje słowa uleciały, jakby nie były nigdy wypowiedziane

#odezwij się


Post Agnieszki
Odezwałeś się. Ucieszyłam się. Chcesz, abym dała znać, kiedy możesz zadzwonić. Nie wiem, czy powinnam wysyłać tego sms-a, bo trochę Ciebie sprowokowałam do tego postu. Jednak wychodzi ze mnie psycholog. Wiedziałam, co napisać, abyś zareagował. A teraz nie wiem, czy chcesz ze mną porozmawiać, czy po prostu musiałeś się odezwać, aby być w porządku? Czy wtedy prosiłbyś o telefon? Patryku bardzo chcę z Tobą porozmawiać, chociaż porozmawiać.

#Milczenie


Post Agnieszki
Zobaczyłam ogłoszenie: Wynajmę kawalerkę. Zwykłe ogłoszenie na słupie, ale pisane ręcznie. To pismo przypomniało mi pismo Patryka. Już wszędzie widzę jakieś znaki, wydaje mi się, że widzę Patryka, spoglądam na każdą zieloną Toyotę, chociaż nie wiem, jaki ma samochód.…Patryk zawładnął moimi myślami, ale inaczej niż kiedyś. Wtedy cierpiałam, marzyłam, że zdarzy się cud i będziemy razem, choć wiedziałam, że to jest niemożliwe. Potem zrozumiałam, że wystarczyłby mi spotkania raz na jakiś czas, że powinnam wyraźnie dać mu do zrozumienia, iż akceptuję jego, że jestem gotowa ponieść konsekwencje takiego dziwnego związku. Gdy to pojęłam, było już za późno, aby o tym powiedzieć.
Czy wtedy byłam pewna uczuć Patryka? Chyba nie, gdzieś w podświadomości myślałam, że to tylko chwilowe zauroczenie. Z drugiej strony nasze rozmowy, listy, ten czas, który spędziliśmy razem, świadczyły o czymś innym. Patryk tyle opowiadał o swoich “podbojach”, że wątpiłam, czy jest zdolny do trwalszych uczuć.
Dziś nie odzywamy się. Milczenie nie jest dobrą metodą. Powinniśmy sobie wszystko wyjaśnić, znowu zacząć pisać posty, może spotkać się. Takie Rozmowy na forum, same by dużo wyjaśniły, Jako psycholog powiedziałabym, że powinniśmy nazwać swoje uczucia. Chyba oboje tego boimy się.
Milczenie jednak boli. Patryku daj jakiś znak!

Czy mam prawo rozwijać tę znajomość?


Post Patryka
Podświadomie czekam, aż Agnieszka odezwie się, choć wiem, że sam spowodowałem jej milczenie. Znów stałem obok jej bloku. Wychodziła z psem i synem. O czymś zawzięcie dyskutowali. Czy mogłem podejść i zburzyć tę rodzinną atmosferę? Widziałem jak parę razy sprawdza coś w komórce. Miałem nadzieję, że czeka na MS - a ode mnie. Wciąż zastanawiam się, czy mamy prawo rozwijać naszą znajomość? Mimo wszystko, mimo tego, co pisała Agnieszka o sobie i rodzinie, boję się, że może to nie być takie proste emocjonalnie, zwłaszcza dla niej, bo ja chyba wcale nie dorosłem.

Spotkanie w Zakopanem


Post Patryka
Czy rozsądek jest dobrym doradcą? Dziś nie jestem tego taki pewny, jak kiedyś w Zakopanem. To zdarzyło się już po decyzji o rozstaniu. Z Ewką i jakimś kolegą byłaś w Tatrach. Nie wytrzymałem. Pojechałem do Zakopanego. Wiedziałem, gdzie lubicie mieszkać, więc wieczorami spacerowałem miedzy Rondem i Jaszczurówką. Tego dnia musiałem wracać, ale ostatni raz poszedłem na ulubioną trasę. W ciepłą wrześniową noc wracaliście z wycieczki. Zauważyłaś w ciemności, po drugiej stronie ulicy chłopaka z gitarą. Zobacz to Patryk - powiedziałaś do Ewki. Chłopak, który był z wami cały czas Ciebie adorował. Nie widziałaś tego, albo nie chciałaś widzieć. Ewka krzyknęła: Patryk! Patryk to Ty -powtórzyła. Chyba była pewna, że to ja. Nie odezwałem się. Byłaś taka szczęśliwa. Rozmawialiście głośno o wycieczce, planowaliście coś na następny dzień. Nie to nie Patryk stwierdziła Ewa i poszliście. Nie wiem czy postąpiłem wtedy słusznie? Czyż "w życiu nie liczą się tylko chwile”? Chociaż wtedy chodziła mi po głowie inna piosenka. Czekając na pociąg cicho grałem “Tańcz mnie" Cohena…. ,piosenkę którą słuchaliśmy razem w Zakopanem na koncercie Zębatego.

ucieczka przed uczuciami


Post Agnieszki
Patryk zawsze zajmował ważne miejsce w moim świecie, nawet, gdy nic o sobie nic nie wiedzieliśmy. Tyle razy zerkałam na dedykacje
w książkach, tyle razy te krótkie słowa zapisane przez Patryka zmieniały moje życie, przypominały, co jest ważne. Teraz jest tak blisko i zarazem tak daleko. Wiem, że bywa w Sieci, czytał moje słowa, wiem, że będzie
w Warszawie. Znów mijamy się. Znów oddalamy się od siebie. Dziś wiem, że nie można uciekać przed uczuciami…. Te prawdziwe nie przemijają, istnieją gdzieś we wszechświecie. Wyobrażam sobie nasze spotkanie w różnych okolicznościach, w wyobraźni piszę coraz to nowe scenariusze. Może któryś ziści się?

Przeszłość wraca


Post Patryka
Dlaczego nie piszę do Agnieszki? Przecież ją ranię. Boję się swoich uczuć. Nie chcę komplikować nam życia. Lękam się dalszego zaangażowania. Przeszłość zaczęła wracać. Czy powinienem poddać się uczuciom, kontynuować nasze spotkania, czy postąpić rozważnie i przerwać nasze rozmowy? Znów ja przejąłem inicjatywę, ja zaproponowałem spotkanie w Realu, ja sprowokowałem Agnieszkę do wyznań. Jednak przecież Agnieszka też mnie szukała w portalu. Oboje, krążymy wokół przeszłości i mam wrażenie, że nie wypowiadamy, tego, co najważniejsze. Czekamy na jeszcze jakiś znak, boimy się. Agnieszko chcę Ciebie zobaczyć, usłyszeć, choć czasami czytywać Twoje posty. Jutro będę w Warszawie. Może zadzwonię? Przecież teraz jesteśmy w całkiem innej sytuacji, jesteśmy mądrzejsi. Przecież, można pogodzić i naszą przeszłość i teraźniejszość. Nie chcę drugi raz stracić z Tobą kontaktu. Nie musiałem kiedyś być aż tak odpowiedzialny. Ty tego nie chciałaś.
Tak muszę zadzwonić, musimy zobaczyć się, tylko, czy Agnieszka zechce?

Myślami bywam z Tobą


Post Agnieszki
Chodzę z psem po parku, planujemy z dziećmi wakacyjne wycieczki, szykuję się do pracy i wciąż czuję się zaczarowana. Myślami bywam z Tobą i ta Twoja obecność w moim życiu dodaje mi energii, radości. Nagle wszystko staje się prostsze. Wyobrażam sobie, że mimo wszystko zadzwonisz, dasz jakiś znak. Wiele razy przecież tak bywało…
Zaglądam do Internetu. Wojna w Gruzji. Znów giną ludzie. Moją jedyną wojną był stan wojenny. Nie bałam się o życie. Mogłam najwyżej trafić do więzienia. Mimo to marzyłam o normalnym codziennym życiu, gdzie problemem jest jutrzejszy obiad, bilet do kina, nieszczęśliwa miłość…, Co muszą czuć ludzie w krajach, gdzie toczą się walki?. Czy w dwudziestym pierwszym wieku konfliktów nie można rozwiązywać pokojowo? W takich chwilach lękam się, żebyśmy nie utracili wolności. To dopiero dwadzieścia lat.
Zaglądam do Internetu. Jesteś na Naszej Klasie. Piszę artykuł i co chwila zerkam na skrzynkę odbiorczą. Mija pół godziny. Nie pojawia się informacja -nowa wiadomość.

Odezwij się


Post Agnieszki
O wiele łatwiej pisać scenariusze, niż te scenariusze przeżywać…W książce można przewidzeń koniec, skreślić zły fragment. W życiu wypowiedziane, czy napisane słowo dociera do odbiorcy. Nie można wyciąć jak w edytorze treści niepotrzebnie powiedzianych. Trzeba przyjąć konsekwencje istnienia słów, które nie powinny zaistnieć, myśli, które powinny zostać myślami, domysłami, nadziejami. Literatura staje się nieciekawa, kiedy wszystko ujawnia. Rzucamy książkę, Gdy przewidujemy jak skończy się. Podobnie bywa w życiu…
Patryku! Wiem za dużo napisałam, za dużo myśli ujawniłam Przestraszyłam Ciebie? Szkoda, podobały mi się nasze sieciowe pogaduszki. Cieszyłam się, że jesteś gdzieś w sieci. Trochę rozmarzyłam się, ale cóż złego jest w marzeniach? Chciałam spędzić z Tobą, choć chwilę w Realu… Oboje mamy swoje światy, swoje życie i nigdy nie zamierzałam tego psuć. Wróciłam do przeszłości, ale tylko trochę, bo równocześnie nie opuszczałam obecnego świata. Moje marzenia są bardzo realistyczne. Tego nauczyło mnie życie. Nauczyło mnie też skrytości, ostrożności, lecz… zapomniałam o ostrożności wypowiadanych słów pisząc do Ciebie. Czy straciłam całkiem kontakt z Tobą? Pewnie tak. Trudno. Sam mnie ośmieliłeś swoimi postami, ale pewnie nie zdawałeś sobie z tego sprawy.
Jest jeszcze jedna opcja. Obrazisz się, jeśli to napiszę. Nie widzieliśmy się dwadzieścia lat. Zapomniałeś, że Agnieszka, nie ma postury modelki. Moja krótsza noga, nie jest widoczna, gdy stoję, chodzę po górach, ale jest…. Może uświadomiłeś to sobie? Nie napiszę o tych przemyśleniach. Jeśli są moimi kompleksami zranię Ciebie, jeśli są prawdą i tak nie mają znaczenia.
Napisałeś kiedyś dedykację do “Małego Księcia”, dedykację, która wiele razy dodała mi siły. Pamiętasz lisa, który powiedział, że będzie się cieszył widokiem zboża na polu, bo kolor kłosów przypomina mu kolor włosów Małego Księcia? Ja też cieszę się, gdy pomyślę o Tobie, gdy z nadzieją wchodzę na strony Naszej Klasy.

Czekam na znak od Ciebie


Post Agnieszki
Powinnam wreszcie skończyć artykuł, a nie pisać bloga. Już za chwilę skończą się wakacje, nie będę miała na nic czasu. Już dziś dzwoniła do mnie dyrektorka, pytała się, czy mam pytania na egzamin. Jutro jedziemy do Muzeum Powstania Warszawskiego. Teraz słuchałam starych piosenek Cohena… “Chwila” Szymborskiej jakoś sama weszła w moje dłonie. Czytałam…
Wciąż nie ma postu od Patryka. Może obraził się? Pewnie napisałam coś, co źle zrozumiał. Może nie ma czasu, Internetu? Mógłby wysłać sms -a. Patryku w toku codzienności, radości z sukcesów dzieci, myśli o pracy, literaturze… - czekam na znak od Ciebie. Chociaż na jedno słowo - ”hej”

Randka w Krakowie -rozstanie


Post Patryka
Mam dużo pracy i znowu kłopoty z dostępem do Internetu. Nie mogę odezwać się do Ciebie Agnieszko. Nie chcę bez powodu wysyłać sms-a. Mam wrażenie, że Ciebie płoszę….. Chciałbym spotkać się z Tobą, jeśli Ty zechcesz. Nie chcę jednak wplątywać Ciebie w swoje skomplikowane problemy życiowe. Nie chcę drugi raz popełniać tego błędu.
Wracając z Zakopanego postanowiliśmy zwiedzić Kraków. Chciałem być z Tobą, ale równocześnie spieszyłem się do Katowic. Mój syn mógł być poważnie chory. Chciałem jak najszybciej odebrać wyniki badań. Czułem, ze Ciebie ranię. Jestem pewien, że wtedy wiedziałaś, że coś się dzieje. Mogłem powiedzieć Ci prawdę. A tak pewnie myślałaś, że chodzi o Ciebie, że chcę już wracać, tylko nie wiem jak to powiedzieć. Bo cóż mogłaś pomyśleć, znając moje drugie “ja“? Takich sytuacji byłoby więcej, dlatego postanowiliśmy się rozstać. Chociaż mam wrażenie, że bardziej ja podjąłem taką decyzję. Kontrakt w Egipcie ułatwił sprawę. Nigdy nie powiedziałem, że wrócę. Potem wyszłaś za mąż. Pisałaś o tym w taki sposób, że sądziłem, iż coś jest nie tak. Znałem listy zakochanej Agnieszki. A ty przysłałaś mi coś w rodzaju prasowej notki. Agnieszka i Jacek wzięli ślub cywilny, na pewno będą bardzo szczęśliwi. Więcej o Tobie dowiedziałem się z naszych sieciowych rozmów i z blogów. Ciekawe, jakby się wszystko potoczyło, gdybym nie wyjeżdżał?

#Życie tworzy scenarisz

Post Agnieszki
Tym kolejnym scenariuszem jest moja niecierpliwość. Boję się, że za bardzo otwieram się przed Tobą…Nie chcę Ciebie przestraszyć, nie zamierzam wchodzić do Twego życia, niczego zmieniać. Tak samo pozostanie moja rzeczywistość. Podobają mi się sieciowe spotkania, bo mogę w nich być sobą, bo mogę z Tobą rozmawiać.
 Z niecierpliwością otwieram stronę NK. Szukam Twoich postów. Dopiero teraz zrozumiałam Adama Mickiewicza. Nie potrafiłam sobie kiedyś wyobrazić jego miłości do Maryli Wereszczakówny. Pisał i niej wiersze, Maryla pojawia się w wielu utworach, czasami wprost, czasami musimy domyślać się. Gustaw z miłości popełnia samobójstwo! Równocześnie Mickiewicz był szczęśliwym małżonkiem, kochającym ojcem. Maryla wciąż była blisko Mickiewicza w jego poezjach, w jego pamięci. Znów zerkam a Nasza Klasę. Cztery nowe wiadomości. Z niecierpliwością otwieram skrzynkę odbiorczą. Dwa zaproszenia od byłych wychowanków, wiadomość od Eli i Benka z Australii

Napisz ! post Agnieszki

Post Agnieszki
     Przyzwyczaiłam się do Twoich postów. Gdy nie odzywasz się dłuższy czas brakuje mi czegoś. Znów otwieram wrota do świata Twoich listów, przeszłość atakuje teraźniejszość. Obok toczy się codzienność, planujemy z dziećmi wakacyjne wypady do muzeum, na rowery, może do jeszcze do Gdyni. Szperam w jakiś materiałach potrzebnych mi do pracy, piszę kolejny artykuł, gotuję obiadki…Za niewidzialną ścianą rozmawiam z Tobą… Odpisuję na posty, piszę pamiętnik, rozmawiam w myślach. Uczę się łączyć te dwa światy. Potrafię wyobrazić sobie spotkanie w Realu. Wszystko staje się możliwe. Nareszcie oba światy istnieją razem Życie tworzy kolejne scenariusze.









1

Dedykacja w kśiążce -post Agnieszki


Post Agnieszki

Przestałam pisać listy, choć tak naprawdę, wcale tego nie chciałam. Nawet w pewnym momencie zaakceptowałam Twoją filozofię życiową, o którą spieraliśmy się przy każdej okazji. Pamiętasz te dyskusje o filmie po wyjściu z kina?…. Nie wiem, co to był za film. Ja podziwiałam bohatera, który wykazał się odwagą, honorem rezygnując z własnych wygód. Ty sądziłeś, że postąpił nieracjonalnie. 
Potem zrozumiałam, że nawet najbliżsi nie kierują się w życiu zasadami, przekonaniami, ale tym, co wypada zrobić, co powiedzą ludzie. O co wtedy chodziło? Chyba o ślub kościelny przyjęcie. Postanowiliśmy z Jackiem nie brać takiego ślubu. To nawet była decyzja Jacka a nie moja. Nie chcieliśmy ślubu, hucznej imprezy, tylko po to, aby pokazać się znajomym. Jacek szybko uległ perswazji mamy, mimo że miał inne zdanie. Wszystko zaczęło się między nami psuć. Zamknęłam się w sobie. Może taka jest mentalność małych miasteczek? Co miałam robić? Nie miałam, gdzie uciec z niemowlęciem? To było moje mieszkanie. Nie miałam rodziców, którzy pewnie przyjęliby mnie. Zosia stanęła po stronie teściów, co najgorsze Jacek też. Ja nie buntowałam się przeciw samej ceremonii, ale nie mogłam znieść, tego, że robi się to nie dla wiary, ale dla innych ludzi. Pewnie wtedy napisałam w pamiętniku te słowa: „Miałeś Patryku rację. Miłość nigdy nie jest dość silna, aby pokonać trywialne, codzienne problemy. Nawet to, co łączy mnie i Jacka w sytuacjach konfliktowych nic nie znaczy. Miałeś rację, że nie można być szczerym, uczciwym, bo za to tylko jest się kopanym. Ideałem staje się Norwidowskie milczenie. Więc trzeba udawać, że się na wszystko zgadzasz, nawet, jeśli jest to nie fair, wobec, kogoś bliskiego. Godność można zachowywać tylko w ukryciu, tylko dla siebie, mówić tak, a robić swoje. Dopiero teraz naprawdę rozumiem Hłaskę, Bursę, dopiero teraz w pełni rozumiem Ciebie Patryku. Zawsze postępowałam uczciwie, szczerze, mówiłam prawdę. Skoro za taką postawę jest się tylko kopanym nikt już nie zobaczy wesołej, uczciwej Agnieszki. Dlaczego akurat ja, mam być naiwna romantyczką wierzącą w dobro?. Świat jest zbyt cyniczny, zbyt przewrotny. by być innym. Czasami przeżyjemy coś bardzo pięknego, czystego i to musi wystarczyć”.
Wiesz, że na zaproszeniach ślubnych do moich znajomych pisałam prowokatorskie wiesze A.Bursy. Ale przesłanie zrozumiała tylko Ewka. Długo byłam rozżalona. Starałam się postępować cynicznie, nie liczyć się z uczuciami. Wiesz Patryku, co mnie wtedy uratowało? Często córci czytałam, „Małego Księcia” i wówczas musiałam zaglądać na dedykację od Ciebie: Tę śliczną i mądrą książkę, chciałbym ofiarować Tobie - osobie, którą ja zawsze będę utożsamiał z głównym bohaterem..... Życzę ci wszystkiego najlepszego, szczęścia, optymizmu i uśmiechu, szczęścia pod różną postacią. Żebyś zawsze pozostała taka sama, jaką Patryk zachował w swoim sercu”.
Dzięki tym słowom zostałam sobą. Dziś podobnie oceniam świat. Po 4 czerwca 1989 roku żyłam już w wolnym kraju. Celem mojego życia były tylko dzieci i nauka. Skończyłam jedne studia, potem drugie. Za wszelką cenę chciałam realizować marzenia. I to udaje się mi do dziś. A interpretacja Bursy przydała się mi potem na egzaminie. Omawiałam jego wiersze, przypominając sobie przeżycia z tamtego okresu.Zdałam na piątkę.
Dziękuję Ci Patryku, że napisałeś tę dedykację. Kilka słów dało mi siłę, przypominało mi, kim jestem.

#Listy do Egiptu

Post Patryka
Pisywaliśmy do siebie listy, mimo że w tamtych czasach list z Egiptu szedł chyba z dwa, trzy tygodnie, a może i dłużej… Rozstaliśmy się, ale cieszyłem się, że mimo wszystko utrzymujesz ze mną kontakt. Potem nagle przestałaś pisać. Zaakceptowałem to. Uważałem, że masz do tego prawo. Pochłonęła mnie praca, życie rozrywka. Dopiero po latach ustatkowałem się w Lionie. Tam miałem świetnie prosperującą, firmę, obok siebie synów. Gdyby wtedy istniał Internet pewnie nie zerwalibyśmy kontaktu. Pewnie w końcu skontaktowalibyśmy się…. 

# Pamiętnik z przed lat


Post Agnieszki
Dziwnie jest usłyszeć Twój głos… Traktuję Cię jak kogoś wyjątkowego, nie jesteś zwykłym znajomym z Naszej -Klasy. Boję się, że to zauważysz, i nasze sieciowe spotkania pękną jak bańka mydlana. Odpowiadam tylko na twoje sygnały, odkrywam uczucia, gdy Ty to zrobisz - mimo to obawiam się. Obawiam się, że zobaczę innego Patryka, Patryka, którego nie będę umiała zaakceptować. Podziwiam Ciebie za wytrwałość w sprawie Pawełka, i za miłość do niego.

Stopniowo poznaję Ciebie na nowo, jesteś teraz taki rozsądny, odpowiedzialny, radzisz sobie ze wszystkim. Myślę, że odzyskasz firmę a i ta nowa, będzie świetnie prosperować. Chciałabym, abyś pomieszkiwał gdzieś bliżej…Na pewno znajdziesz niedrogie mieszkanko.

Dalej przeglądam resztki moich pamiętników. Tak było dwadzieścia lat temu:
Rok temu sama ubierałam choinkę. Marzyłam, że stoisz obok mnie i podajesz mi kolorowe bombki…Za oknem bielał świat… Ujrzałam listonosz. Zbiegłam do skrzynki.
Wciąż z nadzieja wypatrywałam listów od Ciebie, tak pragnęłam, abyś napisał czekaj, za dwa lata wrócę. Tyle razy oczami wyobraźni czytałam Twoje słowa, rzucałam się na szyję na lotnisku… Rok temu sama ubierałam choinkę…Marzyłam, że zjawisz się nagle, mówiąc, iż to wszystko jest nieprawda: twój kontrakt, nasze rozstanie, Joasia…
Dziś, kto inny podaje mi bombki., kto inny mówi o miłości? Nawet śnieg nie chce padać…Kocham, ale jakże inaczej…Jakże trudno przychodziło to uczucie- wiara, że cokolwiek może nam się udać, bo tak bardzo różnimy się. My byliśmy podobni, podobnie czuliśmy świat, nie mogliśmy nie zauważyć siebie będąc blisko. Twoja walka o mnie, była grą z mojej strony. Byłam Twoja od pierwszej dyskusji o Marku Hłasce. Teraz jestem szczęśliwa, bo wiem, że uszczęśliwiam Jacka. On nie miał nigdy prawdziwego ciepła rodzinnego, akceptacji. Chcę mu to dać.
My Patryku to przeszłość. Czy kiedyś jeszcze spotkamy się, choć na chwilę? Czy choć przez chwilę przytulę się do Ciebie?

Zawieszam ostatnią bombkę…Uśmiecha się do mnie szklany mikołajek. Tylko ta gwiazdka na czubku jakoś posmutniała.

życie od nowa- post Patryka


Post Patryka
Też nie wiem, co wtedy napisałem. Chyba, chciałem, abyś była szczęśliwa i pewnie źle to sformułowałem. Skoro oboje nie pamiętamy, o co chodziło, nie był to ważny list. Wiem tylko, że nagle przestałaś pisać. Trochę mnie to bolało, ale rozumiałem.

Dziś znowu zaczynam wszystko od nowa. Straciłem firmę w Lyonie. Teraz o nią procesuję się, ale nie wiem, jak wszystko potoczy się. Założyłem w Polsce małą firemkę budowlaną. Teraz muszę jak najszybciej odzyskać kontakt z Pawełkiem, wynająć mieszkanie w okolicach Warszawy. Pawełek jest na razie największym moim problemem. Nie długo będę znowu w Warszawie. Może spotkamy się, jeśli zechcesz?


Pierwsza miłość -pożegnalny list Agnieszki


Post Agnieszki
Gdy piszę do Ciebie, lub gdy myślami rozmawiam z Tobą pisząc bloga, przenoszę się w inny świat. Zupełnie jakbym przechodziła przez tajemną bramę. Za przezroczystą ścianą zostawiam na chwilę rzeczywistość, by być tylko z Tobą. Powinnam nauczyć się łączyć oba światy, oba dla mnie tak ważne…
Zadzwoniłeś dziś, usłyszałam Twój głos…głos niezmieniony, taki jak dawniej, trochę chrapliwy głos Patryka. Mam tylko nadzieję, że zadzwoniłeś, bo chciałeś, a nie, dlatego, że napisałam sms -a. Napisałam, bo zaproponowałeś telefon, a ja chyba nie miałam odwagi zadzwonić i odezwać się. Nie wiem dobrze, co mówiłeś, na ulicy hałasowała śmieciara, a ja…, a ja, choć spodziewałam się odzewu, nie wiedziałam , co powiedzieć.

Dogrzebałam się kiedyś do swoich dawnych pamiętników. Szkoda, że nie ocalały w całości. Gdy synek był malutki dostał ataku duszności. To była alergia na jajko, ale ja przeraziłam się, pomyślałam, że to kara, za to, że nie potrafię zerwać przeszłością. Wyrzuciłam całe pudełko, w którym przechowywałam listy i pamiętnik. Przypadkiem ocalały tylko małe fragmenty, które zamieszały się gdzieś z podziemnymi gazetkami Solidarności.
Nie pamiętam, co napisałeś do mnie w liście, może nic takiego, tylko coś źle zinterpretowałam, może dziś, jakieś zdanie, które mnie zabolało, przyjęłabym inaczej, jako mądre, rozważne.
Tak pisała dwudziestoletnia Agnieszka -młoda mama:
Tak chciałam wierzyć w jakiś ideał -a ty to wszystko zniszczyłeś. Po co? Moje wspomnienia o wspaniałej miłości, o człowieku, którego spotyka się raz w życiu, niszczysz stopniowo, okrutną prawdą. Ja i tak ją znałam, ale nie chciałam wierzyć w zło, nie chciałam pamiętać tych chwil, kiedy uświadamiałam sobie absurd naszej niby niezwykłej miłości. Dlaczego nie pozwalasz zatęsknić do czegoś niezwykłego, przecież i tak rozstaliśmy się, i tak prawda nie ma znaczenia…Nie wiem, kiedy jesteś prawdziwy, czy można mieć tak różne oblicza? Czeka mnie dużo szczęścia, za dwa, trzy lata pojadę z córcią w góry, skończę studia, będę szczęśliwa, że dałam szczęście Jackowi.
Mimo to, chciałabym wspominać tę nieprawdziwą filmową historię, która i mnie przytrafiła się. Nie zabieraj mi ostatnich złudzeń.
Nie pamiętam teraz, co wtedy stało się…Widocznie, to, co ważne i tak przetrwa, nawet, gdy materialny zapis przeżyć znajdzie się w koszu na śmieci. W „Mistrzu i Małgorzacie” rękopisy Mistrza nie spłonęły…Podobnie moje przeżycia, uczucia, przetrwały, choć nie ma po nich śladu na papierze.


#Potem napiszę


Post Patryka
Znów jestem Nowym Targu. Tu na szczęście są kawiarenki internetowe. Piszę do Agnieszki… Agnieszko, czy domyślasz się, że trafiłem na Twojego bloga? Nie chcę ujawniać się, ale czasem nieświadomie odpowiadam, na Twoje wątpliwości, o których czytałem w blogu. Ty o tym do mnie nie pisałaś. Może kiedyś stelefonujemy się? Mam dziś dużo pracy, potem do Ciebie napiszę.

Kim jesteś? -post Agnieszki


Post Agnieszki
Nie potrafię za Tobą nadążyć. Zmieniasz wciąż miejsca pobytu, jak w grze komputerowej przemieszczasz się po całym świecie. Wydawało mi się, że widziałam Ciebie w parku. Ale to nie możliwe. Przecież dałbyś jakiś znak, poza tym nie pasowałeś mi do faceta zajmującego się kwiatkami. Nie jest to zawód wymagający podróży po Europie. Znów zadaję sobie pytanie, jaki jesteś naprawdę, ile Ciebie istnieje tylko w mojej wyobraźni? Pewnie w końcu nasze drogi gdzieś skrzyżują się. Chciałabym wówczas ujrzeć uczciwego, mądrego człowieka, trochę smutnego, doświadczonego przez życie, człowieka sukcesu i porażki. Mam nadzieję, że nadal. jesteś tym wrażliwym Patrykiem, którego znałam. Świadczą o tym Twoje posty. Dziś oboje trochę inaczej patrzymy na życie. Jedne sprawy wydają się łatwiejsze inne trudniejsze. jesteśmy bogatsi o nasze przeżycia. Mimo upływu lat nasze spotkania wciąż trwają, lat umiemy pisać o emocjach, o małych faktach, wydarzeniach z naszego życia. Czekam na Twoje posty, Ty też piszesz o tym, co kiedyś - o tym, „co komu w duszy gra”. Czasami specjalnie nie odzywam się, bo nie chcę zmuszać Cię do odpowiedzi. Wtedy zawsze piszesz pierwszy. Patryku, jedna prośba, zamieszkaj na stałe w miejscu, gdzie jest dostęp do Internetu.

W Warszawie po dwudziestu latach -post Patryka


Post Patryka
Jestem w Warszawie, pierwszy raz od dwudziestu lat.. Ostatnio bywałem w związku z pracą w miejscach, gdzie nie ma Internetu. Korzystam z okazji i zaglądam do poczty, odpisuję na listy. Agnieszko! Zauroczyłem się Warszawą, wydaje mi się o wiele piękniejsza niż Kraków. To miasto mnie olśniewa. Może wspomnienia wracają? Masz rację dziś na wszystko patrzymy inaczej. Dostrzegamy, co było ważne. Ja, chyba wciąż byłem małym chłopcem, żyjącym chwilą. Niby ustabilizowałem się, ale wciąż jestem na walizkach. Jutro jadę do Monachium, Ty wracasz z gór. Potem znów jadę do Krakowa. Mam nadzieję, ze uda mi się zakotwiczyć na stałe gdzieś w okolicy Warszawy. Później Ci wszystko opowiem. Teraz będąc w Krakowie potwierdzam, że Warszawa jest piękniejsza niż Kraków. Zakochałem się w Twoim mieście. W Twoim, bo choć uwielbiasz Kraków, kochasz góry, jesteś jednak rodowitą warszawianką i tego nie zmienisz. Trochę zazdroszczę Ci tego stałego miejsca. Ja wciąż jestem w rozjazdach…Wciąż czegoś szukam…Nie wiem, co będzie z Pawełkiem? Tęsknię za nim, ale czuje się bezradny.

#Tatry dawno temu-post Agnieszki


Post Agnieszki

Leje deszcz, a my zdobywamy kolejne tatrzańskie szczyty. Czy podczas naszych wędrówek świeciło słońce? Chyba nie. Pożyczałam Ci przecież swój góralski sweter, drżałam, że spadniesz w tych ślicznych nowych, ale śliskich adidasach. Ja w starych wysuszonych traperach, kangurce, a Ty piękny, wystrojony, tylko ten góralski sweter nie pasował do całości. Trochę inaczej wyglądałeś wśród górołazów. Tak… wtedy padało cały tydzień. Dopiero, gdy wyjechałeś słońce odkryło, całe piękno Tatr. Do dziś nie wiem, czy zauroczyłam Ciebie górami? Sądzę, że nie.    Potem razem z Ewą rozgrzewaliśmy się herbatą i ciastkami w zakopiańskich kawiarenkach. Jak niezręcznie musiał wtedy czuć się Ewa? Nie widzieliśmy przecież świata poza sobą.

W tym roku znów patrzę na Tatry, poprzez chmury. Trzeba wyjeżdżać, a ja już tęsknię za tymi kamieniami, za słońcem, deszczem, za zmęczeniem i szczęściem, gdy wejdzie się na szczyt…
Gdzie teraz jesteś Patryku? W Warszawie? Nowym Targu, czy podróżujesz gdzieś po świecie?
Zdałam sobie sprawę, że nic o Tobie nie wiem. Co działo się z Tobą przez te dwadzieścia lat? Jakim teraz jesteś człowiekiem? Noszę w sobie wyobrażenie dawnego Patryka, tworzę Twój obraz na podstawie naszych internetowych spotkań. Ile w tym jest analizy psychologicznej, wniosków, a ile emocji, wyobraźni?


#Zielona toyota -jak za dawnych lat



Załatwiam w Warszawie zamówienia dla mojej nowej firmy. Gdzie teraz jesteś Agnieszko? Zadzwonić do Ciebie? Napisać sms-a.? Dzisiaj wyjeżdżasz. Nie będę zawracał Tobie głowy. Może ujrzę Ciebie przez chwilę. Stoję pod Twym blokiem w zielonej Toyocie. Widzę otwarte okno…Tak samo czekałem na Ciebie kiedyś w wakacje. Tylko wtedy nie miałem samochodu. Miałaś wrócić z Zakopanego. Tak powiedziała sąsiadka. Przekazałem jej tylko bukiet róż. Nie wiedziałem jeszcze, że najbardziej lubisz polne kwiaty…

odwiedziny mamy-relacja Agnieszki


Post Agnieszki.
Tak nie chciałam wtedy spotkać się z Twoją mamą, czułam się niezręcznie. Mimo to rzeczywiście świetnie rozmawiało się nami nie tylko o Gałczyńskim i literaturze. To dobra i inteligentna osoba. Ani przez chwilę nie mówiłyśmy o Tobie, jakby Patryk nie istniał. Wiedziała, że byłoby to dla mnie zbyt trudne, zbyt bolesne. Mama bardzo Ciebie kocha. Czułam to wtedy. Zaakceptowałaby każdą Twoją decyzję.
W latach osiemdziesiątych spotkały się dwie kobiety, młoda, porywcza i starsza doświadczona i umiały porozumieć się mimo różnych poglądów politycznych. Dziś politycy kłócą się o bzdury, „opluwają” siebie. Ponad to był Bronisław Geremek. Zginął tak głupio. Nie mogę pogodzić się z tą śmiercią. To jeden z niewielu mądrych inteligentnych polityków. Szanował Polskę, siebie i ludzi. Zawsze wiedział jak postąpić…


odwiedziny mamy -relacja Patryka


Post Patryka

Moja mama odwiedziła kiedyś Ciebie. Przenocowała, gdy wyjeżdżała gdzieś za granicę. Opowiadała jak razem szukałyście ambasady, potem u Ciebie w domu znalazła wiersze swego ulubionego poety -Gałczyńskiego. Chyba rozmawiałyście o poezji? Chyba chciałaby, abyś to Ty była żoną Patryka. Porozumiałyście się, mimo że tyle was dzieliło: I sytuacja ze mną, i jej poglądy polityczne. Chociaż mama nigdy nie była zaangażowana, robiła po prostu karierę.



#Na dworcu w Częstochowie


Post Agnieszki
Stale piszesz o mamie, że tylko mama na Ciebie czeka i w Ciebie wierzy. Wiesz jak Ci zazdroszczę. Zdaję sobie sprawę, że sama odpowiadam za siebie, za rodzinę, zarówno mentalnie, psychologicznie jak i finansowo. Chciałbym mieć, komu wyżalić się, mieć kogoś, kto pomoże w trudnej sytuacji. Dawniej, taką osoba była moja babcia Zosia. Chociaż nigdy nie mówiło się jej o żadnych kłopotach, trudnościach, miałam świadomość, że jest, że przyjedzie, gdy będzie potrzebna. Wystarczyło, że była.

Zawsze jadąc w góry wpadałam do niej, potem o drugiej nocy jechałam do Częstochowy, by o piątej „złapać” pociąg do Zakopanego. Kiedyś zjawiłeś się w dworcowej poczekalni o tak makabrycznej godzinie. Potem szedłeś jeszcze do pracy. Towarzyszyłeś mi aż do odjazdu pociągu. Moja koleżanka Ewka, do dziś pamięta, że przerwaliśmy jej smaczną dworcową drzemkę. Ewa Ciebie nie znosiła, widziała tylko jedną twoją twarz, nie dowierzała, że czytaliśmy razem Marka Hłaskę, rozmawialiśmy o sztuce… Ostatnio znów spierałam się o Ciebie. Zauważyłam, że jej obecny facet, o 15 lat od niej starszy, leci na jej pieniądze. Ewa, bowiem, postąpiła przeciwnie niż ja. Ja uparcie chciałam skończyć te studia, o których marzę, chciałam uczyć i pisać. Zdobyłam i zdobywam wciąż marzenia, ale za to wciąż brakuje mi kasy, dorabiam, gdzie się da. Ewa rzuciła wspaniałą pracę w Instytucie Meteorologii, chociaż w tamtych czasach mogła coś osiągnąć, bo jako jedną z nielicznych poznała tajniki komputera. Od wielu lat pracuje w banku i robi pieniądze i wciąż narzeka na pracę. Jej Władek jakoś mnie nie przekonał, poza tym wpadł do Ewy, widząc, że ma gości wyszedł obrażony. Miałam wrażenie, że wystraszył się mnie. Zaczęłam kojarzyć fakty. Facet o dwadzieścia lat starszy ode mnie mógł spotkać raczej moich rodziców, niż mnie. W jakiej sytuacji? Dlaczego spłoszył się? Ewa powiedziała, że jest byłym Ubekiem. Nie mogło mu chodzić o mnie, bo nawet, jeśli gdzieś mnie namierzyli w latach osiemdziesiątych, to nie kojarzyłam jego osoby. Ale w mojej rodzinie działy się zawsze dziwne rzeczy. Mama, jako mała dziewczynka z Zosią były zesłane na Sybir. Długo szukały taty -mego dziadka, który prawdopodobnie został zamordowany z innymi oficerami. Tata też urodził się we Lwowie. Byłam dzieckiem, więc rodzice na pewno nie wiele mi mówili, o tym, co się dzieje. Mama parę razy o mało nie zginęła. Czy to mogły być przypadki? Byłam kilkuletnią dziewczynką, mieszkaliśmy we wspólnym mieszkaniu. Pamiętam moją ulubiona zupę pomidorową. Zaczęłam marudzić, że jest gorzka. Mama jak każda mama w takie sytuacji wzięła dużą łyżkę zupy, potem drugą, potem…! Szybko zabrała mi talerz i wylała cały gar do zlewu. Następnego dnia mama z ciężkim zatruciem znalazł się w szpitalu. Pamiętam, że długo chorowała, do domu przychodziła policja, przepraszam, wtedy to była milicja, wciąż o coś wypytywali się właścicielki mieszkania.  Po tym wydarzeniu wszystko zmieniło się. Czułam się bardziej pilnowana, nie mogłam już sama łazić po podwórku, chyba, że od strony okien. Rodzice dyskretnie dowiadywali się, o co pytają mnie starsze koleżanki. Kilka lat później wyprowadziliśmy się. Już chodziłam do szkoły. I znów dziwny przypadek. Mama szła do sklepu osiedlową alejką, daleko od ulicy. Nagle pokonując trawnik, rozkopy, bo to było nowe osiedle, samochód najechał mamę. Pytałam się wiele lat później kolegi, który pracuje w drogówce o to zdarzenie. Marek stwierdził, że nie możliwe, aby samochód na skutek błędu kierowcy, czy poślizgu wjechał tak daleko. Proces toczył się wiele lat. Dowiedziałam się, że kierowcą był milicjant, ze nie jechał sam. Z braku dowodów śledztwo zostało umorzone. Miałam wówczas dziewięć lat. Na pewno rodzice nie mówili mi o wszystkim.  Może facet Ewki to tamten milicjant? Może współpracował z kimś, komu mama zagrażała? Nigdy tego nie dowiem się. Znam za mało faktów. Chciałabym tę historię rozwikłać. Nie wierzę w takie przypadki. Podtruta zupa i wypadek na środku trawnika.

#Tak zaczęła się nasza znajomość

.
 Post Patryka.
Często piszesz o Ewie. Zazdroszczę wam tak długiej przyjaźni. Agnieszko może będę w Warszawie w sprawie pracy.



Post Agnieszki
Będziesz w Warszawie. Ja zaś będę zdobywać Tatrzańskie szczyty. Jeszcze nie wszystko pokazałam dzieciom.
Tak zaczęła się nasza znajomość. Przyjechałeś w tym samym czasie, choć Ci napisałam, abyś nie zjawiał się, że to nie ma sensu. Przyjechałeś i byłam bardzo szczęśliwa. Gdzieś zniknęły moje postanowienia. Pamiętasz pokazywałam Ci Starówkę, spacerowaliśmy nad Wisłą... Teraz piszesz, ze przyjedziesz i znów jest ta sama data. Wszystko zmieniło się, zmieniliśmy się my, ale znów jest lato, wakacje…tak jak wtedy. Czytałeś pewnie „Panny z Wilka” Iwaszkiewicza. Czuję się jak bohater tego opowiadania. Wracam do przeszłości, wszystko jeszcze raz przeżywam, spotykamy się w Sieci, ale wciąż mam świadomość, że nie można wrócić do tego, co było. Mam wrażenie, że piszę powieść, która staje się. Mój scenariusz zaczyna żyć, urzeczywistnia się.



Czy uraziłam Ciebie?


6. Post Agnieszki
Patryku, dlaczego pytasz, gdzie jadę? W pierwszej chwili pomyślałam, że chcesz się ze mną zobaczyć. Jadę razem z rodziną, myślę, że gdybyś chciał domyśliłbyś się gdzie. Ale, czy takie spotkanie miałoby sens? Pewnie tak. Jacek nieraz mi opowiadał o Basi, pierwszej miłości. Może gdybyście poznali się, byłoby fajnie? Tak naprawdę nie wiem, jak Jacek zareagowałby na Ciebie? Wie, co nas łączyło.
Chciałabym spotkać Ciebie w Realu… Chciałabym, mieć chwilę tylko dla nas, by tak jak w Sieci, przez ten moment cały świat należał tylko do nas, abyśmy mieli ten czas tylko dla siebie…
Uraziłam Ciebie, nie wiem, czemu przez moment, pomyślałam, że Twoje opowieści o dzieciach, nie były prawdą?.Twoje słowa o tym, że wróciłeś do Polski, i że nikt na Ciebie nie czeka, poza mamą wydały mi się tragiczne i wyciągnęłam z nich fałszywy wniosek. Przecież dzieci zawsze potrzebują rodziców. Zapomniałam, że minęło tyle lat, że są to dorośli ludzie. Wysłałam wiadomość i już nie mogłam tego wycofać. Czy wybaczysz mi moje chwilowe niedowiarstwo?
Chcę być wobec Ciebie fair. Dlatego też podaję numer komórki i mail.


     Post Patryka

Agnieszko! Przecież nie mógłbym się na Ciebie gniewać. Jasne, że wybaczam. To ja jestem ostatnio przewrażliwiony

Wątpisz w moją prawdomówność?


5.      Post Patryka
Przeczytałem, że wyjeżdżasz w góry. Nawet nie wiesz jak jestem blisko!.Moja była dziewczyna wyjechała z dzieckiem do Nowego Targu. Postanowiłem, przynajmniej chwilowo, zostawić Lyon i wrócić do Polski. Zresztą ostatnio nie układało mi się tam finansowo. Moi dorośli już synowie zostali we Francji. To ich decyzja. Zresztą dzisiaj granice nie dzielą tak jak kiedyś. Tu czeka na mnie mama, tu chcę załatwić sprawy osobiste, chociaż nie wiem jeszcze jak. Kocham małego Pawełka, chciałbym spędzać z nim każdą chwilę, widzieć jak dorasta. Czy to kiedyś będzie możliwe? Jak to załatwić, aby wszyscy byli zadowoleni? Teraz muszę odczekać, bo nie znoszę Andżeliki.
Agnieszko zapytałem, gdzie wyjeżdżasz i z kim. Chyba Ciebie spłoszyłem? Chciałbym zobaczyć Ciebie, nie ukrywam tego, chciałbym móc rozmawiać jak kiedyś…
Podałem Ci maila i numer telefonu. Jak na to zareagujesz?
Teraz czytam, że jedziesz z rodziną. Nie napisałaś gdzie. Dlaczego? Mam domyślać się, czy obawiasz się czegoś? Napisałaś zdanie, które bardzo mnie zabolało. Wątpisz w moja prawdomówność!. Ja rzadko kłamię, a Ciebie nigdy w życiu nie oszukałem.
Napiszę Ci o Angelice i Pawełku, może wszystko zrozumiesz?


#Dwie miłości


     Post Agnieszki
Jednak nie zrozumiałeś mnie. Wiem, że zdjęcia są prawdziwe.
 Ja dostrzegam w Tobie dwóch Patryków, jakbyś miał dwie osobowości. Takiego Ciebie pamiętam, taki jesteś na tych dwóch fotkach. Zresztą ja znałam tylko jednego Patryka, o tym drugim tylko mi opowiadałeś.
Chciałam Ci pokazać góry, w ich najpiękniejszej krasie, ale pogoda nie dopisała. Może dzięki temu mniej bałeś się? Ratowałam Cię swoim swetrem z owczej wełny, bo Ty nie miałeś nic ciepłego. Dziwne, wiele lat później, wyciągnęłam w góry Jacka. Też nie wziął nic ciepłego. Śmiał się, że ja i dzieci bierzemy zimowe rzeczy. Ale nie chcę tu pisać o Jacku i dzieciach. To inna część mego życia, część teraźniejsza, realna, nie zamieniłabym jej na nic. Połączyło mnie z Jackiem jakieś fatum, przypadek. Jesteśmy tak różni, jakby z innych światów. Nigdy nie rozmawialiśmy o poezji Młodej Polski, chyba nawet nie próbowałbym. Najpierw bardzo chciałam mu pomóc, bo mieszkał na starej Pradze, w miejscu bardzo nieciekawym, wiedziałam, że bardzo potrzebuje domu, ciepła, bo jego rodzina w tamtych czasach go raczej odtrąciła. Tak to się zaczęło… Potem rozstałam się całkiem z Tobą, a właściwie Ty podjąłeś taką decyzję. Tak było rozsądniej. Miałeś rację. Byłeś daleko za granicą, w czasach, kiedy otrzymanie paszportu graniczyło z marzeniem. Ja nawet nie próbowałam, wiedziałam, że nie mam szansy na podróże. Tak to się zaczęło…
Dziś Twoje dzieci są już dorosłe. Moje dopiero poznają życie. Nawet nie wiem, co robisz? Kiedyś chciałeś dorobić się, marzyłeś o zielonej Toyocie. A ja, chyba wtedy w ogóle nie myślałam o sobie poza tym, ze chciałam skończyć studia. Co było dla mnie ważne? Tak jak napisałeś: poezja, góry, sztuka i wolność. Tak bez wolności nie wyobrażałam sobie uczenia polskiego, pisania artykułów. Nawet rodzina była pod znakiem zapytania. Sama, odpowiadałam tylko za siebie, moje decyzje uderzały we mnie.
Spotkaliśmy się w Sieci po tylu latach. Wszystko jest inne. Inaczej żyje się w Polsce. Czy wiesz o tym? Czy mieszkając za granicą odczułeś wolność? Czasami bywa trudno, śmiesznie, beznadziejnie, złoszczę się na głupotę, nietolerancję, nie mogę znieść zawiści, ale.. Cieszę się, że żyję w wolnym kraju. Cieszę się, że mogłam wyrzucić kiepskie nagrania piosenek Kaczmarskiego, bo oficjalnie w sklepie kupiłam płyty CD, a piosenkę o Janku Wiśniewskim dziecko ma w podręczniku do gimnazjum. Mogą wymyślać Bolków i innych, ja i tak wiem swoje. Był KOR, Solidarność, Wałęsa, Geremek, Mazowiecki…potem rok 89 i wolność. Moja córka dorastała już w wolnym kraju. Nie bałam się i nie boję się o jej przyszłość.

Patryku! Gdy czytam Twoje posty wracają emocje sprzed lat. Przeżywam wszystko jeszcze raz, tylko mądrzej, z dystansem. Żal, rozpacz gdzieś odeszły. Czekam aż odezwiesz się i sprawia mi przyjemność czytanie Twoich słów. Nie wiem jak potoczą się nasze internetowe spotkania. Chcę, aby trwały jak najdłużej. Co będzie dalej? Nie wiem. To tak jakbym na chwilę wracała do przeszłości, podczas gdy Dziś razem ze mną wybiera się w tę podróż, jak niemy, nieprzeszkadzający towarzysz.


Post Agnieszki -życie to nie teatr



Surfowałam po Naszej klasie, przeglądam fotki kolegów i koleżanek. Zaczynam wpisywać różne nazwiska. Nie wiem, czemu pomyślałam o Patryku. Nawet, jeśli nie przebywa w Polsce, może być w Naszej Klasie. Pojawiło się zdjęcie Patryka, przebranego w jakiś strój teatralny. Patryk silny, udający cynicznego, Patryk, który lubi zabawę. Wiedziałam, że taki jest, że nie obce mu balangi przy wódce, lubi świat, do którego nie miałam zamiaru nigdy wchodzić, ale był wtedy uczciwy i wrażliwy. Przecież nie musiał mi mówić o drugiej stronie swego życia, nie musiał przyznawać się do dzieci, licznych podrywów. Mógł wykorzystywać moje uczucie. Nigdy tego nie zrobił. Klikam na drugie zdjęcie. Patryk w okularach. Takiego spotkałam wtedy na klasowej wycieczce w Zachęcie. Patryk, który czyta Marka Hłaskę, który opowiada o Krakowie, Kantorze, teatrze Cricot 2, Kazimierzu. Podpisuję zdjęcie. Który Patryk jest prawdziwy? Czy zrozumie? Kiedyś zrozumiałby… Pod drugim zdjęciem Patryk wpisał, że życie to teatr. Dopisuję fragment piosenki E. Stachury “Życie to nie teatr…”


     Post Patryka
Agnieszko! Ja wiem to na pewno, że obie fotki są autentyczne. Jak tam Twoje góry i poezja Młodej Polski? Pamiętasz? To Ty zaszczepiłaś mi góry i jedzenie czekolady na szlaku. Uściski po tak długim okresie.

Ciekawe czy pamiętasz pierwszą naszą wycieczkę? Pierwszy raz szedłem tak daleko, chociaż Ty twierdziłaś, że to prosta trasa. Dolina Roztoki, dolina Pięciu Stawów, potem Świstówka i Morskie Oko…


Post Patryka

 Serfowałem po sieci, chyba bez celu szukałem nie wiadomo, czego, nagle mignęło mi znane nazwisko, w blogu o sybiraczce wywiezionej w 1940 r. Zacząłem czytać dokładniej.
Tyle lat nie widzieliśmy się Agnieszko. Tylko tamto krótkie spotkanie w Zachęcie, które zresztą opisałaś. Czy miło czytać o sobie? Pewnie, że tak, chociaż mnie dotyczy tylko kilka zdań, ale chyba ważnych zdań?
 Co czułem dwadzieścia lat temu pisząc dedykacje w książce dla Agnieszki? Chciałbym przypomnieć sobie tamte chwile, choć jak twierdzi Agnieszka mam dwie osobowości. Ona kochała tylko jednego Patryka, tego drugiego nie cierpiała. To był inny świat: wódka, dziewczynki… Wobec Agnieszki zawsze byłem uczciwy, choć ona nie chciała tego. Zraniłem ją, tak przynajmniej myślałem, ale po spotkaniu w Zachęcie, po tym, co czytam na blogu Agi, myślę, że wszystko rozumiała, wtedy, że jeszcze więcej zrozumiała teraz.

Spotkanie w sieci

Spotkanie w sieci


Agnieszka pisała artykuł o społecznościach internetowych. Sama chciała sprawdzić, jak takie grupy funkcjonują, więc zarejestrowała się w NK. Odezwali się znajomi ze studiów, z podstawówki, towarzysze górskich wycieczek i jej uczniowie. Kiedyś szukając dla uczniów wierszy na konkurs recytatorski, znów otworzyła książę z dedykacją Patryka. Wpisała na NK jego imię i nazwisko. Tak to się zaczęło…

To blog - opowieść pisana na bloxie osiem lat temu.Mam nadzieję, że oprę się pokusie poprawiania postów. by zachować tamte emocje i refleksje.
Posty warto czytać po kolei od tego.

niebieskie okulary

#tęsknota w sieci

Post Agnieszki Znów porwano zagranicznych pracowników, tym razem polskiego Inżyniera w Pakistanie. Takie sytuacje zdarzają się od lat. N...