Post Agnieszki
Czy nasza historia już kończy się? Patryk zamilkł. Dlaczego?
Znaleźliśmy się po wielu latach, po to by ta głównie internetowa znajomość
trwała chwilę. Najpierw asekurowałam się, nie dałam od razu numeru telefonu,
maila, nie chciałam sms-ów, obawiałam się spotkania. To Patryk, przyjął
inicjatywę, chciał wyprowadzić naszą znajomość poza Internet. Ja, nawet nie
napisałam, gdzie dokładnie będę na wakacjach. Potem miałam nadzieję, że domyśli
się, że odnajdzie nas w Zakopanem, że powędruje jak kiedyś za nami górskim
szlakiem, wynajmie pokój obok. Patryk był w tym czasie w Warszawie. Pisał post
w dniu, kiedy wróciłam. Może, gdybym od razu odpowiedziała zyskałabym jakąś
chwilę dla nas? Odpisałam, dopiero następnego dnia. Wtedy już wyjechał do
Wisły, czy Krakowa, już nie pamiętam… Już kiedyś w ten sposób straciliśmy
kontakt. Wtedy, to ja przestałam pisać listy. Patryk, nie próbował nawiązać
kontaktu. Teraz sytuacja powtarza się, tyle, że to Patryk przestał pisać. Chyba
przestał, już miesiąc nie daje żadnego znaku. Ja nie piszę, bo nie chcę
narzucać się, może coś naskrobię na święta, albo sylwestra? Czasami myślę, że
wszystko sobie zaplanował. Spotkaliśmy się, po to, aby pożegnać się. Tak musiał
wiedzieć, że to pożegnanie. Wyraźnie spieszył się, ja miałam czas, Patryk
powiedział, że już musi jechać. Ale..Pamiętam też jego spojrzenie, muśnięcie
ręką. Może powinnam była dać jakiś znak?
Patryk, gdy chciał potrafił mnie znaleźć na dworcu, w górach, w
Warszawie. Czasami rozmijaliśmy się, ale gdyby wtedy istniały komórki i
Internet nie spacerowalibyśmy tymi samymi ulicami, nie widząc siebie. Pamiętam pojechałam na sobotę do Krakowa. Listopadowy,
szary Kraków nie przypominał gwarnego miasta pełnego turystów, które znałam z
wakacyjnych wypadów. Pierwszego listopada rynek wyludnił się, tylko pod
pomnikiem Mickiewicza jak zawsze leżało dużo kwiatów. Chodziłam śladami
„Zaczarowanej Dorożki “ Gałczyńskiego z ulicy Wenecja do sukiennic…. Myślałam,
co robi Patryk, gdzie jest, czy spędza czas z synkami? Odwiedziłam miejsca, w
których byliśmy razem. Potem, gdy przyjechał pożegnać się przed wyjazdem do
Egiptu, powiedział, że tego dnia też był w Krakowie, że myślał o mnie, że
szkoda, iż nie wiedział, gdzie jestem. Dziś pewnie napisałabym maila, że będę w
Krakowie. I…. Może, Patryk odnalazłby mnie, spędzilibyśmy wspólnie czas,
może…też sama spacerowałbym, szukając śladów miłości, wśród murów miasta?
Wiedziałbym, że nie chciał spotkać się.
Czy nasza znajomość już kończy się?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz