Post Agnieszki
Święta z Patrykiem. Święta z
najbliższymi.
Zawsze bałam się wigilii. Póki żyła babcia uciekałam do niej do
Częstochowy. Najpierw sama, potem z Jackiem i dziećmi. Gdzieś w podświadomości
odzywają się moje lęki z dzieciństwa. Tata zachorował w grudniu, potem mama też,
nawet babcia wiele lat później odeszła w listopadzie. Bałam się być w domu, bałam się uczucia braku
bliskiej osoby, dlatego wyjeżdżałam z domu. Gdy zmarła babcia musieliśmy zostać
w domu. Nagle okazało się, że też może być bezpiecznie. Chociaż marzę wciąż o
świętach w górach, w jakimś cichym schronisku lub u znajomego gazdy, do którego
jeżdżę od lat.
W święta marzenia spełniają się….zawsze
tak myślałam, ile razy patrzyłam na uśmiechnięte dzieci pochłonięte strojeniem
choinki, rozpakowywaniem prezentów. Ile razy pomyślałam, co teraz robiłby
Jacek, gdybyśmy się nie spotkali? Kim stałby się, bez domu, bo jego rodzina
właściwie go odrzuciła, mieszkając wśród praskich „meneli”. Dałam mu dom, wyciągnęłam ze środowiska
alkoholików i złodziei,na które był skazany. To chyba miało jakiś sens.
W święta marzenia spełniają się
Dziś Mikołaj przyniósł mi Patryka . Ubraliśmy razem choinkę, a parę
godzin później cieszyłam się wigilią z dziećmi i Jackiem.
Patryk przygotował choinkę w mieszkaniu, które remontuje. Choć
mieliśmy tak nie wiele czasu dla siebie, było to moje wymarzone ubieranie drzewka.
Tak czułam się, gdy byłam małym dzieckiem i razem z tatą robiłam
zabawki, potem siedząc na jego karku zakładałam gwiazdkę. Nie pamiętam
prezentów…One nie były ważne. Gdy tata
zmarł próbowałam go zastąpić, choć byłam tylko nastolatką. Wiozłam trzymetrową choinkę, gdzieś z końca Warszawy,
bo tata tam kupował. Chodziłam pieszo do szkoły, by kupić prezenty , za
pieniądze zaoszczędzone na bilecie…. Nigdy nie było już tak, jak z tatą.
Tak czułam się, gdy robiłam zabawki z moimi dziećmi, gdy ubierałam
razem z nimi choinkę. Teraz ja raczej asystuję. Mój nastoletni syn uwielbia
zajmować się drzewkiem. My tylko pomagamy.
W święta marzenia spełniają się. Spędziłam chwilę z Patrykiem…. A
przecież nasza znajomość mogła dawno skończyć się. Patryk nie musiał
odwzajemniać moich uczuć. Sierpniowe spotkania mogło być naszym ostatnim, a po
tym, jak w poście przyznałam się do
moich uczuć, mógł już nie odezwać się. Czekałbym pewnie do świąt.
Wysłałabym życzenia. Patryk krótko odpowiedziałby. Może jeszcze czasami
napisalibyśmy do siebie parę zdawkowych słów. Z nadzieją otwierałabym każdy
link –„ nowa wiadomość”.
W święta marzenia spełniają się…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz