Post Agnieszki
Gdybym pisała książkę wiedziałabym jak zakończyć tę historię.
Przychodzą mi do głowy dwie wersje. Jaki scenariusz napisze życie, jaki my
stworzymy?
Patryku czy odebrałeś już moją wiadomość? Jeszcze raz wszystko Ci
wyjaśniłam. Musisz wiedzieć, że niezależnie od tego jak potoczy się nasza
historia, nie zniszczę bezpieczeństwa rodziny. Pisałam Ci o tym wielokrotnie,
ale może nie tak wprost, może nie zrozumiałeś? Potrafię pogodzić te dwie
rzeczywistości, tak, aby nie ingerować w nasz dotychczasowy świat. Chociaż coś
się zawsze zmienia. Od kiedy z Tobą rozmawiam, jestem bardziej wrażliwa, lepiej
interpretuję literaturę, czuję się lepsza, mądrzejsza.
Postąpiłam nie jak Agnieszka, która działa emocjonalnie intuicyjnie,
ale jak pani psycholog, które radzi Agnieszce, co ma zrobić. Napisałam prawdę,
że…że nigdy nie przestałam Cię kochać. Jak przyjemnie pisało się słowa Patryku
kocham Ciebie?
Czy można kochać dwie osoby? Jacka, też kocham, ale inaczej. Tego
uczucia musiałam uczyć się. Aż dziwię się, że przetrwaliśmy. Tyle złego. Tylko
ty o tym wiesz TY i psycholog, do którego zwróciłam się o pomoc. Zawsze
chciałam pomóc Jakowi, dać mu dom i prawdziwą rodzinę, której nie miał.
Jesteśmy po rozwodzie od osiemnastu lat, ale jesteśmy razem. Nie umiałam zabrać
Jackowi dziecka. Patrzyłam jak bawi się z maleńką córcią, jaki jest szczęśliwy.
Przypomniałam sobie, że tego brakowało mu w życiu. Nie mogłam mu zabrać
rodziny. Wybaczyłam mu wszystko, choć do dziś niektóre wspomnienia bardzo bolą.
Psycholog pomógł mi, ale dopiero posty od Ciebie sprawiły, że wyrzuciłam z
siebie wszystkie lęki. Dziwne… Gdyby wtedy sam wyprowadził się, gdyby miał
gdzie, może wszystko inaczej potoczyłoby się.
Nie wiem, co ty czujesz, teraz nawet zdałam sobie sprawę, że nie
pamiętam, czy w ostatnich listach, tych przed wyjazdem do Egiptu, coś pisałeś o
miłości? Może to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni, a Ty nie wiesz jak zareagować?
Bo nie wiem jak zareagujesz na moje wyznanie. Nie wiem czy jeszcze odezwiesz
się. Myślę, że postąpiłam uczciwie. Mnie wystarczą spotkania na czacie, choć
tak bardzo chcę ciebie zobaczyć, chcę być z Tobą, choć przez chwilę.
Jaki jesteś, jaki byłeś
naprawdę? Znałam tylko jedno oblicze Patryka. Porównałabym nas do iloczynu
zbiorów matematycznych. Jest część wspólna obu zbiorów oraz części rozłączne,
których nie da się połączyć. Albo do świata przedstawionego bohaterów jakiejś
książki. Łączy ich jakaś rzeczywistość, wspólne przeżycia, podobny stosunek do
wielu spraw, ale dzielą światy, do których należą. Wydaje mi się, że w Twojej
rzeczywistości nie umiałbym funkcjonować. Pamiętasz, jak zaprosiłeś mnie na
śniadanie do hotelu w Warszawie. Czułam się nieswojo, nienaturalnie, nie
odpowiadała mi atmosfera. To nie był nastrój małej kafejki na Starym Mieście, w
której piliśmy colę z cytryną i czerwone wino. Do dziś lubię colę z plasterkiem
cytryny. To magiczny napój. Ale ja wcale nie muszę uczestniczyć w tej obcej mi
części. Patryku kocham Cię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz